Prawdziwe powody, dla których spółdzielnie energetyczne rozwijają się gorzej niż sprzedaż kurtek puchowych na równiku – i co można z tym zrobić
Każde zjawisko, zanim stanie się powszechnym, musi przejść przez okres zmagania się z rzeczywistością, gdzie jest więcej przeszkód i wyboistych dróg pod górę niż szerokich autostrad możliwości i drogowskazów do rozwoju.
Po tym, jak w Anglii wynaleziono kolej, przed lokomotywami jechał umyślny na koniu i ostrzegał gospodarzy przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Gospodarze, w ramach dbałości o inwentarz, zamykali do chlewików wszystko, co się ruszało, w obawie przed dymiącym potworem na kołach. Wiadomo – uważano, że bydło przestawało dawać mleko, kury przestały się nieść, a świnie przyrastać na wadze, gdy w zasięgu wzroku pojawiał się pociąg. Lata musiały minąć, by kolej stała się dobrodziejstwem dla ludzi, a nie powodem do strachu.
Pewnie tak samo jest teraz ze spółdzielniami energetycznymi. Obecnie są na etapie, gdzie więcej jest obaw niż nadziei z nimi związanych. Jasne, że są tacy, którzy od razu uświadomili sobie, że to może być dobrodziejstwo dla lokalnych społeczności i mocno się zaangażowali w tworzenie pierwszych wspólnot, od kiedy stało się to w Polsce możliwe. I chwała im.
Pierwsza spółdzielnia w Polsce została zarejestrowana w 2021 roku. Obecnie jest ich kilkadziesiąt, co nie zmienia faktu, że tak jak 3 lata temu, tak i teraz każdej spółdzielni energetycznej przychodzi się zmagać z ogromną ilością przeszkód.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt raportu pod nazwą „Analiza barier utrudniających rozwój społeczności energetycznych i spółdzielni energetycznych zidentyfikowanych w trakcie programu wsparcia przedinwestycyjnego”. Tu należy nadmienić, że jeżeli tytuł dokumentu ma być zachętą do zapoznania się z jego treścią, to twórcom dokumentów urzędowych chyba w ogóle nie zależy na tym, by czytano to, co stworzyli. Można odnieść wrażenie, że w kondolencjach drukowanych na przedostatniej stronie gazety jest więcej życia. Mniejsza z tym, gdyż dokument jest wcale ciekawy i trafnie oddaje to, co trapi spółdzielców.
Gdzie spojrzysz, tam przeszkoda, czyli główne bariery rozwoju
Brak jasnych regulacji prawnych
Rzecz sprowadza się do sytuacji, w której prawodawca dał możliwość tworzenia spółdzielni i właściwie nic ponadto. Brak jest rozwiązań wskazujących precyzyjne miejsce wspólnot w systemie energetycznym. Właściwie to nie wiadomo, czy mają one być partnerami molochów energetycznych, czy zawalidrogą, która przeszkadza im w funkcjonowaniu.
Nie ma się czego wstydzić, czyli brak pieniędzy
Właściwie to dopiero program dofinansowania, przy okazji którego powstał przedmiotowy raport, jest pierwszą sposobnością do pozyskania środków na rozwój organizacji. Pozyskanie kredytów raczej nie wchodzi w rachubę z dwóch powodów: banki rzadko rozumieją istatę zjawiska i trudno też sobie wyobrazić chętnych do zaciągania kredytów bez pewności co do przyszłości.
Nikt nie heard o spółdzielniach
Każdy, kto zaangażował się w tworzenie spółdzielni, wie, jak trudno wyjaśnić, do czego ona służy. Wie również, że póki co ze strony państwa nie było wsparcia. Żadnej, dosłownie żadnej akcji informacyjnej do tej pory nie przeprowadzono. Tak jakby władze nie miały w ogóle żadnego pomysłu lub woli, by tę ideę rozpropagować.
Infrastruktura? Nie dla spółdzielni
Konsekwencją faktu, że brak jest jednoznacznego wskazania miejsca spółdzielni w systemie energetycznym, jest również brak właściwych i dedykowanych dla nich rozwiązań technicznych, jak choćby tanich technologii magazynowania energii. Problemem jest również integracja z siecią energetyczną. Co by nie mówić – w tym elemencie jesteśmy na samym początku drogi.
Każdy idzie w swoją stronę
Wszystko jest ze sobą powiązane. Brak współpracy między sektorami publicznym, prywatnym i obywatelskim jest konsekwencją tego wszystkiego, co opisano powyżej. Póki co sektor prywatny nie jest zbyt skory do inwestowania w to, co stworzył sektor obywatelski. Z tego też powodu spółdzielnie energetyczne nie cierpią na nadmiar gotówki i menedżerów potrafiących nimi zarządzać.
Jednak są jakieś korzyści!
Zwiększenie niezależności energetycznej
O tym, że jest to prawda, świadczyć może przykład idący z zachodu Europy. Tam ilość działających spółdzielni idzie w tysiące, a większość z nich stanowi potężne zabezpieczenie wsi, w których działają, przed problemami z energią.
Mniej dwutlenku węgla w atmosferze
Ten argument można uznać za banał, gdyż hasła “dwutlenek węgla” czy “globalne ocieplenie” pojawiają się na tyle często w mediach, że mogą się znudzić. Ale nie wtedy, gdy uświadomimy sobie konsekwencje tego gazu dla naszego życia. W roku ubiegłym rząd przeznaczył na walkę z suszą aż 1,5 miliarda złotych. To kwota, za którą można kupić jakieś 1500 specjalistycznych wozów strażackich.
Zaangażowana społeczność
Kolejne sprzężenie zwrotne. Spółdzielnie często powstają tam, gdzie jest nieco więcej ludzi aktywnych, ale same też poprzez swoją działalność generują jednostki i grupy zaangażowane społecznie. Rozwija się wspólnota i podnosi się świadomość miejsca, w którym ludziom przyszło żyć.
Korzyści finansowe
Założenie jest takie, że spółdzielnie będą zarabiać na sprzedaży energii i będą te pieniądze inwestowały w rozwój samej spółdzielni oraz miejscowości, w której działają. Praktyka spółdzielni działających już w Europie w pełni to potwierdba. U nas jest to jeszcze temat przyszłości, ale prędzej niż później polskie wspólnoty energetyczne zaczną mieć znaczący wpływ na lokalny rozwój.
Rekomendacje, czyli co trzeba zrobić, żeby spółdzielnie
się rozwijały
Zmiany w prawie
Póki co jest tak, że spółdzielnie są petentami w relacjach z Operatorami Systemu Dystrybucyjnego. Właściwie to nie tylko spółdzielnie. Dlatego zmiany w prawie powinny obejmować zabezpieczenie funkcjonowania spółdzielni poprzez jasne wskazanie ich pozycji w procesie produkcji i dystrybucji energii oraz określenie, na jakie wsparcie mogą liczyć.
Pieniądze i jeszcze raz pieniądze
Rozwój dedykowanych programów finansowych oraz ułatwienia w dostępie do kredytów i dotacji są kluczowe, by nastąpił realny rozwój. Banki powinny być zorientowane w specyfice działań spółdzielni. Pytanie brzmi: kto powinien je w tym zakresie przeszkolić?
Edukacja i jeszcze raz edukacja
Rzetelne informacje powinny być kierowane bezpośrednio do samorządów, przedsiębiorców i obywateli. Pozwoli to skutecznie przekonać do spółdzielni wszystkich zainteresowanych.
Podsumowanie
Dużo już zostało zrobione, ale dużo też jest do zrobienia, by spółdzielczość energetyczna osiągnęła należne jej miejsce w świadomości społecznej. Dlatego ważne są wszelkie działania, które przybliżają chwalebną ideę samowystarczalności energetycznej wszystkim, których ona dotyczy.
Spółdzielnie energetyczne, choć niosą ogromny potencjał dla lokalnych społeczności, napotykają na szereg wyzwań – począwszy od skomplikowanych procedur administracyjnych po trudności w pozyskaniu finansowania. Mimo to korzyści wynikające z takiej formy współpracy, jak zwiększenie niezależności energetycznej, obniżenie kosztów energii czy wspieranie lokalnej gospodarki, zdecydowanie przeważają nad trudnościami, czyniąc spółdzielczość energetyczną niezwykle atrakcyjną opcją dla wielu społeczności.
Oficjalny, pełny dokument rządowy oraz formularze uwag można znaleźć bezpośrednio na rządowym portalu: Link do pobrania raportu MKiŚ.